[2019] Wielka piątka - John P. Strelecky

18:51


Oryginalny tytuł: The Big five for life
Tłumaczenie: Alicja Laskowska
Wydawnictwo: Aktywa
Ilość stron: 264
Premiera: 29.09.2019r. 

Okropnie długo zbierałam się do napisania chociaż paru słów na temat wrześniowej premiery wydawnictwa Aktywa, czyli najnowszej w Polsce książki Johna Strelecky'ego ,,Wielkiej Piątki''. Autora można kojarzyć przede wszystkim z książki, która aktualnie obiega cały świat, dając ludziom sporo do myślenia i kopa do brania życia w swoje ręce, czyli mojej ukochanej ,,Kawiarni na końcu świata". Z tego co wyczytałam, obie te pozycje mają drugie części, więc na pewno będę wyczekiwać, aż pojawią się u nas.

Oczekiwałam od tej porcji dużo, nie ukrywam. ,,Kawiarnia na końcu świata" zawładnęła całkowicie moim sercem, dlatego liczyłam że i tu tak się stanie. Miałam pewne teorie, co mogę tu znaleźć i oprócz SI, czyli Sensu Istnienia, wszystko było chyba niemalże na odwrót, co nie wiem czy tak do końca jest dobre.

Liczyłam na to, że znów przemycane będą życiowe rady, tak jak w poprzedniej książce, gdzie działa się po prostu magia. Tutaj samego życia była garstka, w takim dosłownym znaczeniu. Więcej było czegoś, co niekoniecznie mi przypadło do gustu niestety. Mowa o ogromnej ilości tematyki typu firmy, praca, biurokracja i inne tego typu sprawy.

Na co dzień mam dużą styczność z ekonomią, tym jak działają firmy i czym są firmy-córki tak zwane, a także ich główna siedziba, czyli firma-matka. Tutaj przynajmniej moja nauka do czegoś w końcu się przydaje, bo wiem o czym jest mowa, ale nie zmienia to faktu, że jak dla mnie, było za dużo tego wszystkiego właśnie. Tej pracy, omawiania spraw, które kojarzą mi się tylko z papierkami.

Jednak Thomas, który opowiada o tym wszystkim swojemu przyjacielowi, Joe, nie przedstawia swoich czternastu (!) firm, jako tradycyjną pracę. Opowiada o niej z taką pasją, że w sumie da się to czytać. Gdyby o Wielkiej piątce (istnieje coś takiego), pisał ktoś inny niż John Strelecky, to bym w życiu tego prawdopodobnie nie skończyła. Naprawdę.

Totalnie nie moja tematyka, jakby w ogóle miałam na coś innego nadzieję, a jednak dobrnęłam do końca i nawet mi się to podobało. Tylko pytanie, czy przez tematy podejmowane czy jednak sam fakt, że to książka Johna, którego już uwielbiam za sam styl pisania, bo jest jedyny w swoim rodzaju?

Chyba trochę tego, trochę tego, bo poniekąd sama w sobie książka jest zdecydowanie warta uwagi dla osób, które lubią tematykę poradnikową, napisaną w lekko bardziej fabularny sposób. Czasami wkradały się świetne teksty bohaterów, które wywoływały u mnie olbrzymi uśmiech. Były i momenty, gdzie robiło mi się przykro, gdy mogłam zobaczyć, co dzieje się z chorym Thomasem. Jednak ta książka dla wielu osób będzie niemałą inspiracją, dającą wskazówki jak radzić sobie w pracy, jak robić wszystko z przyjemnością i uśmiechem każdego dnia.

Ja byłam z nią długo w naszym czytelniczym związku. Jakoś nie mogłam jej skończyć, chociaż chciałam. Czytało mi się to z jednej strony szybko, ale stron wcale nie ubywało. Koniec końców, ze względu na autora, ta książka mi się podobała, ale gdyby było mniej firmowych tematów to byłaby jeszcze lepsza.



You Might Also Like

0 komentarze

Najchętniej czytane!